|
PREHISTORYCZNI NAUCZYCIELE Zmieńcie definicję Boga, a wszyscy w niego uwierzą! Casey Wadowski  We wszystkich starożytnych przekazach, mitach czy legendach roi się od wszelkiego rodzaju bogów. Bogowie ci mieli jedną wspólną cechę bez względu na to gdzie się pojawiali. Przybywali z niebios i wyglądali jak ludzie. Różnica pomiędzy nimi a ludźmi polegała tylko na tym, że potrafili oni czynić CUDA. W dzisiejszym pojęciu cudem określa się, coś co jest faktem ale nie potrafimy go wytłumaczyć w oparciu o posiadaną wiedzę. Dzisiejsza wiedza wyjaśnia wiele rzeczy które kiedyś uznawano za cuda i nikt już więcej nie określa ich mianem cudu, (np. zjawisko zaćmienia słońca czy księżyca). Określanie tych osób mianem bogów jest więc bardzo mylące w kontekście interpretacji Boga Jedynego. Bóg Jedyny nie posiada liczby mnogiej, więc wszędzie tam gdzie słyszymy o bogach musimy sobie zdawać sprawę o czym mówimy. Natomiast Bóg Jedyny jest określeniem Stwórcy wszechświata (wszystkiego co na niebie i ziemi). Dlaczego o tym tutaj piszę? W dzisiejszych czasach nie ma już możliwości opierania się tylko na wierze. Postęp wiedzy w obecnych czasach jest bardzo szybki. Nikt już z młodego wykształconego pokolenia nie będzie w nic wierzył jeżeli nie będzie o tym przekonany. Dlatego argumenty i definicje muszą być coraz bardziej logiczne i przekonywujące. Wracając jeszcze do definicji Boga Jedynego musimy sobie zdać sprawę, że chodzi tutaj o prawa natury w oparciu o które powstało wszystko we wszechświecie jak i na ziemi. Prawa te obowiązują wszystko i wszystkich bez żadnego wyjątku. One więc są naszym bogiem. Każdy inteligentny człowiek bez względu na przynależność religijną musi się zgodzić z tą definicją, a wszyscy ateiści również muszą ją zaakceptować. Nie mamy już więc więcej podziału na wierzących i nie wierzących ponieważ prawa te dotyczą wszystkich i wszędzie.
W zależności od miejsca pochodzenia danego przekazu, czasu jego pochodzenia jak i sposobu tłumaczenia spotykamy zawsze taką samo kolejność w określaniu naszych prehistorycznych nauczycieli. W najstarszych mówi się o bogach,(legędy, mity), w późniejszych wspomina się o nauczycielach, w najmłodszych są to już Kapłani.
W moich rozważaniach najważniejsze jest ażeby udowodnić, że wszędzie są dowody na pobyt bogów na Ziemi, że byli to ludzie z krwi i kości, (wyglądali jak ludzie, płodzili potomstwo z ziemskimi kobietami), że dysponowali olbrzymią wiedzą i techniką a ich celem było nauczanie ludzi i udzielanie im pomocy w budowaniu powstającej nowej cywilizacji. .
Prześledzimy może kilka przykładów które mówią na ten temat:
Zacznijmy może od Biblii najbardziej znanej książki na świecie. W I Księdze Mojżeszowi czytamy; "Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas". Dlaczego Bóg używa liczby mnogiej a nie mówi "na podobieństwo moje"?. I dalej czytamy,
(I Mojżesz, 6,1-2), "....ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie są piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli", Jacy synowie boży, z skąd się wzięli? (Dzisiejsza wiedza wie przecież, że rozmnażanie się jest możliwe tylko w obrębie jednego gatunku). Przy tak niepodważalnych argumentach nie można się więcej sprzeczać na temat kim byli ci bogowie, bo byli oni po prostu ludźmi.
Według opowiadań i przekazów Indian Hopi ich wiedza pochodzi od nauczycieli którzy nazywali się Kaczynowie i wielokrotnie ich odwiedzali na swych "niebiańskich maszynach". Tak samo wspominają swoich "niebiańskich" nauczycieli Indianie Kayapo zamieszkujący Południową Amerykę.
Mity Indian Kogi mówią, że po ustąpieniu „wielkiej wody” z nieba zstąpili „starsi bracia i kapłani”. Z całkiem innych stron świata a mianowicie z przekazów sumeryjskich pochodzi wiadomość, że „gdy potop się skończył, królestwo na nowo zstąpiło z nieba”. W wielu innych prastarych źródłach można znaleźć podobne wzmianki, (Berossos, księga Persów). “Nauczyciele” ci kimkolwiek byli przekazywali ludziom wiedzę z najróżniejszych dziedzin np. budownictwa, rolnictwa itp.
Jak należałoby podsumować dotychczasowe rozważania? Nie wydaje mi się ażeby można obalić tą teorię nie wyrywając nic z kontekstu. Odpowiada ona równocześnie na wszystkie podstawowe pytania które do tej pory były kontrowersyjne:
1. Udowadnia istnienie potopu o zasięgu globalnym. 2. Udowadnia, że cywilizacja przedpotopowa wiedziała o zbliżającym się kataklizmie, znała dokładnie datę kiedy nastąpi jak i jaki będzie jego przebieg. 3. Udawadnia, że cywilizacja przedpotopowa potrafiła wybudować ogromne statki kosmiczne pozostające na orbicie ziemskiej przez bardzo długi okres czasu. 4. Udowadnia że, poziom cywilizacji przedpotopowej był na dużo wyższym poziomie od naszej i to nie tylko pod względem technicznym. 5. Udowadnia, że członkowie przedpotopowej cywilizacji brali czynny udział w tworzeniu cywilizacji i przekazywali jej swoją wiedzę i doświadczenie.
Czy w świetle tych faktów nie należałoby tą teorię uznać za najbardziej prawdopodobną historię naszej cywilizacji?
|
Słowa kluczowe:
Casey Wadowski,
Kazimierz Wadowski,
potop,
potopie,
potopem,
o potopie,
historia cywilizacji,
prehistoria,
dawno,
nauka,
wiedza,
historia,
starożytne budowle,
prehistoryczne budowle,
starożytne,
prehistoryczne,
biblia,
biblijny potop,
epoka lodowcowa,
epoka polodowcowa,
lodowiec,
topnienie lodowców,
prehistoryczne miasta,
starożytne miasta,
głazy narzutowe,
topnienie lodowców,
dolmeny,
piramidy egipskie,
pradawne statki kosmiczne,
pradawne wojny atomowe,
kataklizmy,
pradawne kataklizmy,
starożytne kataklizmy,
mamuty,
pradawne cywilizacje,
myśleć logicznie,
złote myśli,
prehistoryczne świątynie,
pradawni bogowie,
pradawne kataklizmy,
prehistoryczne kataklizmy,
prehistoryczni nauczyciele,
mity,
legendy,
przybysze z kosmosu,
definicja boga,
wiara
|
| Komentarze | mam pytanie Dodane przez Gość w dniu - 2008-11-10 09:24:48 A co sie stało z tymi statkami kosmicznymi i ludżmi w nich przebywajacymi po potopie?Przecież posiadali oni ogromna wiedzę .Skoro potrafili budować takie obiekty i przebywac w kosmosie długie miesiące to uważam że nie było dla nich żadnym problemem przywrócić życie na ziemi do takiego stanu jak z przed potopu .Co Pan na to? | PREHISTORYCZNI NAUCZYCIELE Dodane przez Gość w dniu - 2009-04-26 08:09:20 ciekawe. | pewna nielogicznosc Dodane przez piters1 w dniu - 2009-12-30 16:26:52 otóż żadne pisma nie wspominają o "najeździe bogów" a taki musiałby nastąpić jeśli - jak Pan podawał mądzry ludzie posiadali statki o "pojemności" tysięcy ludzi i ewakuowali się nimi i druga niespójnośc - jeśli Potop szybko przyszedł i odszedł to ci co przeżyli przecież nie zgłupieli nagle i nie zapomnieli zdobyczy technicznych itd. a nawet jeśli ci z "orbity" ziemi wrócili na ziemie po wielu latach (ale po co mieliby tyle przebywać poza ziemią ? skoro widzieli że już wszystko jest ok. na ziemi? ) to i tak ci co przeżyli przekazali by dzieciom informacje o zdobyczach technicznych i otym że z kosmosu przylecą ludzie ta teoria pasowałaby tylko wtedy gdyby na ziemi przeżyły noworodki które były głupie i im "bogowie" mogli wkręcać różne rzeczy dlatego do uzupełnienia teori pasują idealnie kosmici ... | Uwaga na temat Dodane przez pitong w dniu - 2010-11-09 11:10:00 Wiele wniosków podzielam z Panem i sam do wielu doszedłem, ale odnośnie tego artykułu mam uwagę. Mianowicie wg. mnie został zachwiany ciąg przyczynowo skutkowy. Wydażenia opisywane przez cytat "....ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie są piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli" miały miejsce przed potopem biorąc pod uwagę chronologię zapisów w Biblii. Wskazuje to na inne pochodzenie owych "synów bożych". Gdyby zdanie to odnosiło się do okresu po potopie, to byłaby to w pełni logiczna konkluzja z tymi ocalałymi. Ja natomiast źródła wiedzy pradawnej cywilizacji, jak i pochodzenia niektórych "bogów" i opisanych "synów bożych" gdzie indziej. Nie wiem, czy jest sens opisywać moje konkluzje, bo wg. mnie cała ta historia nie trzyma się kupy bez "duchowego" pierwiastka. Ja zakładam, iż Bóg, Stwórca, stworzył świat. Możliwe, iż przez wielki wybuch. Bioróc pod uwagę to, że nie jest ograniczony czasem i przestrzenią jest logicznym, że wiedział od zawsze co się stanie na całej przestrzeni istnienia czasu jako takiego, nie wspominając już o historii ludzkości. Więc zaprojektował wszystko tak, by np. ewentualne kataklizmy zgadzały się z okresem nazwijmy to nieposłuszeństwa Bogu, rozgniewania go itp [np. potop czy spalenie chociażby Sodomy i Gomory]. Nie jest więc dziwnym, że hipotetyczna krążąca od milionów lat kometa przeleciała w odpowiednim czasie i odległości od Ziemi akurat wtedy, kiedy Bóg poprzysiągł karę na ludzkości. Co do w/w cytatu tłumaczy go bardzo dobrze teoria o "nephilim:. Polecam obejrzenie wykładu Teda Gundersona, który traktuje m.in. o tym temacie http://www.youtube.com/watch?v=W5r3HELQBXI&feature=player_embedded Streszczając owymi synami bożymi byli aniołowie [tak są też nazywani w oryginalnej wersji Biblii]. Lecz nie Ci posłuszni, tylko upadli, którzy się zdeklarowali jako nieposłuszni. Anioły jako byty duchowe nie mają ograniczenia w postaci formy cielesnej, co za tym idzie mózgu i śmiem wnioskoać, że przez to znają naturę wszechświata sami przez się, choć nie jest im w ogóle potrzebna ta wiedza jako istotom niematerialnym i nieśmiertelnym. Natomiast z natury demonów wiemy, że uwielbiają się one podawać za bogów, bo jest to wielką obrazą dla Stworzyciela. Więc wydarzenia mogły z grubsza wyglądać tak: Demony[upadłe anioły] podawali się ludziom od samego początku za bogów i wielu napewno w to uwierzyło. Z relacji na przestrzeni wieków wiemy o aniołach to, że potrafią przybierać fizyczną formę. Aniołowie Boży na Jego zyczenie, więc logicznie upadłe kiedy chcą. Tak więc ludzie czcili ich, a tamci zażyczyli sobie pojąć za żony Ziemianki. One poczęły hybrydy ludzi i aniołów, zwane nephilim, będące mądrzejsze i silniejsze od zwykłych ludzi [mit o Heraklesie chociażby]. "bogowie" przekazywali wiedzę swym wyznawcom jako zachętę do ich wyznawania w zamian za wyznawanie Boga, a także zapewne po to, by Jego wyznawców tepić. Trwało to millenia, aż w końcu zepsucie cywilizacji doszło do takiego momentu, że Bóg w końcu wkroczył z ukrycia i spowodował potop przez jakieś ciało niebieskie [już na początku powstania wszechświata]. Przeżył Noe wraz z rodziną jako wierny Mu człowiek, a arka, jakby nie wyglądała, miała zapewnić im [jedynym wyznawcom Boga po potopie] godny start. Lecz mając odpowiedniom technologie przezyło także wielu wyznawców bogów [możliwe, że przewidzieli, że prędzej czy później Bóg tak zareaguje i to było powodem przekazania wiedzy]. Dalej mamy wieżę Babel jako zapewne wyzwanie rzucone Bogu, któremu przecież "nie udało się" wytępić wszystkich niewiernych, a po jej upadku cisza [zapewne się deczko przerazili]. Jest pewnien kontrargument mówiący, że przecież przez te tysiąclecia ludzie sami mogli dojść do tak wysokiego poziomu technicznego. Zbiję go tak: Po pierwsze człowiekowi do prawdziwego szczęścia dużo nie potrzeba, a dopiero jak zatraci wiarę w Boga [nie koniecznie w każdego, chodzi o Tego konkretnego] to odrzuca Jego "drogę" czyli wszelkie cnoty, na rzecz dążenia do bogactwa, władzy, sławy, jako substytutów szczęścia. To kreuje rozwój technologiczny. Druga rzecz jest taka, że na przykładzie naszej cywilizacji można zauważyć, że postęp techniczny idzie baardzo wolno, ciągnie się przez stulecia, o ile nie przez tysiąclecia. Dopiero od niedawna mamy skok technologiczny. Uwzględniając wszystkie wcześniejsze założenia plus krążące w ogromnej ilości pogłoski o UFO można wywnioskować, że zostaliśmy "popchnięci" w rozwoju, a możliwe, że od zawsze byliśmy, stopniowo. Możliwe, iż osiągnęliśmy pułap rozwoju określony przez pradawnych i to zaowocowało nagłym rozwojem, który zamiast liniowo jak przez całą historię ludzkosci, następuje teraz wykładniczo. Tłumaczyłoby to UFO, jako już przez te millenia od potopu rozwinięte we własnym zakresie pojazdy bezpośrednich potomków pradawnych [na starożytnych artefaktach odnajduje się maszyny podobne do naszych obecnych rakiet, a od mniej więcej średniowiecza już "spodki"]. Tłumaczyłoby to nawet doniesiania o tajnej zmowie rządów niektórych państw z "kosmitami". Przecież ich cywilizacja była zapewne o wiele bardziej zepsuta od naszej obecnej więc zdrada czy spisek nie wiele dla nich by znaczył. Nie mówiąc już o np. niewolnictwie [w każdej antycznej cywilizacji panowało, a jakoś pradawni się nie buntowali czy nie nakierowywali na lepszą drogę, a zniosło je w końcu chrześcijaństwo, jako kontynuacja "drogi" Boga, a przeciwstawienie ideologii wywodzących się z wiary w inne bóstwa]. Porywanie ludzi do badań nad własnymi technologiami też raczej nie sprawiało by im wyrzutów sumienia. Wreszcie tłumaczyłoby to sprawę z lądowaniami na Księżycu, o czym mówi się że nie nastąpiła, bądź co bardziej prawdopodobne, miała całkowicie inny przebieg, niż zaprezentowany w TV [spotkanie na Księżycu UFO]. Na koniec jeśli dodać by założenie, że Ci potomkowie pradawnych byliby wybrani spośród elity [logiczne], a ją stanowiliby nadludzie [nephilim] co też jest logiczne, to jako potomkowie demonów mogliby być wrażliwi na to, na co są demony czyli chociażby modlitwa [istnieje wiele relacji mówiących o tym, że podczas uprowadzenia przez UFO, gdy porwany zaczynał się modlić, wszystko mijało, wracał do miejsca, w którym się uprzednio znajdował]. To są refleksje wierzącego, lecz mającego otwarty umysł na różne możliwości, o ile one nie przeczą logice, a przy przyjętych przeze mnie założeniach wszystko jest w pełni logiczne i jasne.
| Uwaga na temat Dodane przez pitong w dniu - 2010-11-09 11:11:04 Wiele wniosków podzielam z Panem i sam do wielu doszedłem, ale odnośnie tego artykułu mam uwagę. Mianowicie wg. mnie został zachwiany ciąg przyczynowo skutkowy. Wydażenia opisywane przez cytat "....ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie są piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli" miały miejsce przed potopem biorąc pod uwagę chronologię zapisów w Biblii. Wskazuje to na inne pochodzenie owych "synów bożych". Gdyby zdanie to odnosiło się do okresu po potopie, to byłaby to w pełni logiczna konkluzja z tymi ocalałymi. Ja natomiast źródła wiedzy pradawnej cywilizacji, jak i pochodzenia niektórych "bogów" i opisanych "synów bożych" gdzie indziej. Nie wiem, czy jest sens opisywać moje konkluzje, bo wg. mnie cała ta historia nie trzyma się kupy bez "duchowego" pierwiastka. Ja zakładam, iż Bóg, Stwórca, stworzył świat. Możliwe, iż przez wielki wybuch. Bioróc pod uwagę to, że nie jest ograniczony czasem i przestrzenią jest logicznym, że wiedział od zawsze co się stanie na całej przestrzeni istnienia czasu jako takiego, nie wspominając już o historii ludzkości. Więc zaprojektował wszystko tak, by np. ewentualne kataklizmy zgadzały się z okresem nazwijmy to nieposłuszeństwa Bogu, rozgniewania go itp [np. potop czy spalenie chociażby Sodomy i Gomory]. Nie jest więc dziwnym, że hipotetyczna krążąca od milionów lat kometa przeleciała w odpowiednim czasie i odległości od Ziemi akurat wtedy, kiedy Bóg poprzysiągł karę na ludzkości. Co do w/w cytatu tłumaczy go bardzo dobrze teoria o "nephilim:. Polecam obejrzenie wykładu Teda Gundersona, który traktuje m.in. o tym temacie http://www.youtube.com/watch?v=W5r3HELQBXI&feature=player_embedded Streszczając owymi synami bożymi byli aniołowie [tak są też nazywani w oryginalnej wersji Biblii]. Lecz nie Ci posłuszni, tylko upadli, którzy się zdeklarowali jako nieposłuszni. Anioły jako byty duchowe nie mają ograniczenia w postaci formy cielesnej, co za tym idzie mózgu i śmiem wnioskoać, że przez to znają naturę wszechświata sami przez się, choć nie jest im w ogóle potrzebna ta wiedza jako istotom niematerialnym i nieśmiertelnym. Natomiast z natury demonów wiemy, że uwielbiają się one podawać za bogów, bo jest to wielką obrazą dla Stworzyciela. Więc wydarzenia mogły z grubsza wyglądać tak: Demony[upadłe anioły] podawali się ludziom od samego początku za bogów i wielu napewno w to uwierzyło. Z relacji na przestrzeni wieków wiemy o aniołach to, że potrafią przybierać fizyczną formę. Aniołowie Boży na Jego zyczenie, więc logicznie upadłe kiedy chcą. Tak więc ludzie czcili ich, a tamci zażyczyli sobie pojąć za żony Ziemianki. One poczęły hybrydy ludzi i aniołów, zwane nephilim, będące mądrzejsze i silniejsze od zwykłych ludzi [mit o Heraklesie chociażby]. "bogowie" przekazywali wiedzę swym wyznawcom jako zachętę do ich wyznawania w zamian za wyznawanie Boga, a także zapewne po to, by Jego wyznawców tepić. Trwało to millenia, aż w końcu zepsucie cywilizacji doszło do takiego momentu, że Bóg w końcu wkroczył z ukrycia i spowodował potop przez jakieś ciało niebieskie [już na początku powstania wszechświata]. Przeżył Noe wraz z rodziną jako wierny Mu człowiek, a arka, jakby nie wyglądała, miała zapewnić im [jedynym wyznawcom Boga po potopie] godny start. Lecz mając odpowiedniom technologie przezyło także wielu wyznawców bogów [możliwe, że przewidzieli, że prędzej czy później Bóg tak zareaguje i to było powodem przekazania wiedzy]. Dalej mamy wieżę Babel jako zapewne wyzwanie rzucone Bogu, któremu przecież "nie udało się" wytępić wszystkich niewiernych, a po jej upadku cisza [zapewne się deczko przerazili]. Jest pewnien kontrargument mówiący, że przecież przez te tysiąclecia ludzie sami mogli dojść do tak wysokiego poziomu technicznego. Zbiję go tak: Po pierwsze człowiekowi do prawdziwego szczęścia dużo nie potrzeba, a dopiero jak zatraci wiarę w Boga [nie koniecznie w każdego, chodzi o Tego konkretnego] to odrzuca Jego "drogę" czyli wszelkie cnoty, na rzecz dążenia do bogactwa, władzy, sławy, jako substytutów szczęścia. To kreuje rozwój technologiczny. Druga rzecz jest taka, że na przykładzie naszej cywilizacji można zauważyć, że postęp techniczny idzie baardzo wolno, ciągnie się przez stulecia, o ile nie przez tysiąclecia. Dopiero od niedawna mamy skok technologiczny. Uwzględniając wszystkie wcześniejsze założenia plus krążące w ogromnej ilości pogłoski o UFO można wywnioskować, że zostaliśmy "popchnięci" w rozwoju, a możliwe, że od zawsze byliśmy, stopniowo. Możliwe, iż osiągnęliśmy pułap rozwoju określony przez pradawnych i to zaowocowało nagłym rozwojem, który zamiast liniowo jak przez całą historię ludzkosci, następuje teraz wykładniczo. Tłumaczyłoby to UFO, jako już przez te millenia od potopu rozwinięte we własnym zakresie pojazdy bezpośrednich potomków pradawnych [na starożytnych artefaktach odnajduje się maszyny podobne do naszych obecnych rakiet, a od mniej więcej średniowiecza już "spodki"]. Tłumaczyłoby to nawet doniesiania o tajnej zmowie rządów niektórych państw z "kosmitami". Przecież ich cywilizacja była zapewne o wiele bardziej zepsuta od naszej obecnej więc zdrada czy spisek nie wiele dla nich by znaczył. Nie mówiąc już o np. niewolnictwie [w każdej antycznej cywilizacji panowało, a jakoś pradawni się nie buntowali czy nie nakierowywali na lepszą drogę, a zniosło je w końcu chrześcijaństwo, jako kontynuacja "drogi" Boga, a przeciwstawienie ideologii wywodzących się z wiary w inne bóstwa]. Porywanie ludzi do badań nad własnymi technologiami też raczej nie sprawiało by im wyrzutów sumienia. Wreszcie tłumaczyłoby to sprawę z lądowaniami na Księżycu, o czym mówi się że nie nastąpiła, bądź co bardziej prawdopodobne, miała całkowicie inny przebieg, niż zaprezentowany w TV [spotkanie na Księżycu UFO]. Na koniec jeśli dodać by założenie, że Ci potomkowie pradawnych byliby wybrani spośród elity [logiczne], a ją stanowiliby nadludzie [nephilim] co też jest logiczne, to jako potomkowie demonów mogliby być wrażliwi na to, na co są demony czyli chociażby modlitwa [istnieje wiele relacji mówiących o tym, że podczas uprowadzenia przez UFO, gdy porwany zaczynał się modlić, wszystko mijało, wracał do miejsca, w którym się uprzednio znajdował]. To są refleksje wierzącego, lecz mającego otwarty umysł na różne możliwości, o ile one nie przeczą logice, a przy przyjętych przeze mnie założeniach wszystko jest w pełni logiczne i jasne.
| Fakty - teorie Dodane przez Jackbud w dniu - 2011-12-31 16:13:01 Przeczytałem 3 wątki tego serwisu i zauważyłem, że zbyt mocno jest nadwyrężana sprawa co jest faktem, a co teorią. Myślę, że czasami zbyt łatwo uznajemy coś za fakt, chociaż nie zostało to dokładnie potwierdzone. Wystarczy, że odpowiednio duża grupa ludzi uznaje coś za fakt i w dodatku należy do tak zwanych "autorytetów" łatwiej nam się z nimi zgodzić. Również, kiedy odpowiednio dużo się mówi w mediach, opisuje w periodykach naukowych i innych publikacjach. Zaczynamy wierzyć, że to są fakty. Czy rzeczywiście? Logika jest chyba najlepszym elementem polemiki, choć i ona może zaprowadzić nas w ślepy zaułek. Więc już samą logikę trzeba dobrze opierać na niekwestionowanych faktach, a wtedy nie powinniśmy łatwo dać się zepchnąć z właściwego nurtu prowadzącego do poznania. Muszę się więc nie zgodzić z tym, że teoria może coś udowodnić. Zawsze zostanie tylko teorią, do czasu kiedy nie zostaną przedstawione niezbite fakty ją potwierdzające, lub obalające. Tak więc w podsumowaniu powyższego wpisu, w punktach końcowych widać już moim zdaniem spore sprzeczności. W punkcie 2 autor pisze, że cywilizacja przedpotopowa wiedziała o zbliżającym się kataklizmie. 3 mówi, że potrafili wybudować statki kosmiczne. Dlaczego więc nie powrócili po potopie na ziemię skoro ona nadal nadawała się na mieszkanie? Oczywiście - dla mnie jest logiczne, ze jeśli wiedzieli o tym co ma nadejść i dysponując taką technologią, to przed katastrofą wylecieli w kosmos. Czy można by się z tym nie zgodzić? Na koniec autor pisze "czy w świetle tych faktów nie należałoby..." Jakich faktów? Mogę się zgodzić co do 1 punktu a do 5 w związku z inną interpretacją. Ludzie którzy przeżyli potop byli częścią starej cywilizacji i zarazem początkiem nowej. Przez pierwsze stulecia rozprzestrzeniali się po ziemi i zarazem przekazywali swoim potomkom ustną relację z niszczycielskiego potopu. Stąd w różnych miejscach dzisiaj można ją odnaleźć w starożytnych przekazach. Czy można by zarzucić brak logiki takiemu myśleniu? |
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0 PL+ Polska adaptacja - © Copyright 2005 by APW Zwiastun - Joomla Demo PL |