Wikipedysta:Cw/brudnopis

Z Wikipedii

Skocz do: nawigacji, szukaj

[edytuj] Czy biblijny Potop mógł mieć miejsce w rzeczywistości?

„Teoria nagłej i krótkotrwałej zmiany prędkości obrotu ziemi jako przyczyna Potopu”® (Teoria Casey's Wadowski, 1978?).

Jedno głównych pytań nurtujących nas w dniu dzisiejszym jest pytanie dotyczące naszego pochodzenia jak i naszej ewolucji. Pomimo że żyjemy już w 21 wieku nie zdołaliśmy odpowiedziec na to pytanie w sposób nie budzący wszelkich wątpliwości. Mało tego nawet nie zbliżyliśmy się do jakiejś sensownej i logicznej teorii która dawałaby nam nadzieję że rozumujemy we właściwym kierunku przybliżając się do rozwiązania zagadki naszej cywilizacji. Wszelkie obecne oficjalne i nieoficjalne teorie zawierają w sobie elementy które nie pasują do całości tłumaczącej naszą historię lub po prostu znajdowane są niepodważalne fakty które stoją w sprzeczności z danymi teoriami. Najbardziej kontrowersyjną teorią jest historia Potopu biblijnego. Gdyby Potop biblijny miał rzeczywiście miejsce tak jak o nim wspominają pradawne przekazy to cała teoria o ewolucji człowieka musiałaby być napisana od nowa.Zdecydowana większośc naukowych autorytetów przestałaby istniec w tym momencie. Nie dziwię się wiec, że tym akademikom wcale nie leży na sercu znalezienie tego rozwiązania ponieważ nie leży to w ich osobistym interesie zawodowo ekonomicznym chociaż na pewno jest to sprzeczne z ich etyką zawodowa. Mają wiec zbyt wiele do stracenia ażeby ewentualnie udowodnic, że nie mają racji. Kto więc ma szanse na zbudowanie przeciwstawnych teorii? Tylko taki co nie ma nic do stracenia!!!! Smutne ale prawdziwe i z dozą jakiejs tam szansy na powodzenie. Ale teraz poważnie! Czy można teoretycznie zbudować wersję Potopu spełniającą wszystkie te warunki a równocześnie nie wchodzić w kolizję z posiadaną w dniu dzisiejszą wiedzą? Przecież wszystkie teorie aby mogły mieć racje bytu muszą spełniać następujące warunki:

1. Muszą być poparte dowodami teoretyczno logicznymi, którymi można uzasadnic daną teorię.

2. Nie może istnieć żaden dowód rzeczowy lub logiczny mogący niezaprzeczalnie świadczyć na niekorzyść danej teorii.

Brak dowodu na poparcie pierwszego punktu a posiadanie na poparcie drugiego punktu dyskredytuje każdą teorię. Dlaczego więc do dnia dzisiejszego nie udało się takiej teorii stworzyc na dowód istnienia Potopu biblijnego? IIstnieją trzy główne powody tego niepowodzenia.

1. Niechęc ujawnienia prawdy która zburzyłaby cały istniejący porządek na świecie w zakresie polityczno religijnym pozbawiając narzędzi władzy (najważniejszy powód). 2. Brak teorii logicznie uzasadniającej skąd i w jaki sposób znalazło się tyle wody ażeby mógł zaistniec biblijny Potop.

3. Brak teorii logicznie uzasadniającej dlaczego w takim razie nie można znaleśc żadnych dowodów materialnych z okresu przedpotopowego?


Co wiemy w dniu dzisiejszym o Potopie biblijnym (w skrócie)?

Historia potopu to prawdopodobnie jedna z najbardziej znanych opowieści z okresu prehistorycznego naszej cywilizacji. Wspomina się o nim praktycznie na każdej szerokości geograficznej. Każda prawie religia wmontowała opis potopu do swojej historii. I chociaż detale (np. imiona), i interpretacje tego wydarzenia są różne to opowieści te zawierają ten sam podstawowy wątek. Przekazy o „Wielkiej Wodzie” znajdujemy; w Azji (13), Europie (4), w Afryce (5) i Udokumentowane niezależne od siebie opowieści o „Wielkiej Wodzie” w obu Amerykach (47). Najbardziej znane przykłady możemy znaleźć:. 1. W Biblii, w Starym testamencie. (Księga Rodzaju). (Noe, jego arka i góra Arrarat). 2. W Summeryjskich tabliczkach. Zawierają one babiloński epos o Gilgameszu. A w nim opis Potopu. 3. W Grecji. Mit o Deukalionie. 4. W Polinezji. Mit o Rua Hatu. 5. W Australii. Mit Aborygenów. 6. W Koranie. (Nuha). 7. W Persji.(Jama, Ahura-Mazda). 8. W Opowieściach Sumeryjskich. 9. W Asyrii Noego zastępuje Hasis-Adra. 10. W Chinach i Japonii . (Juj). 11. W Księdze Genesis. 12. W Indiach. (Winszuj) 13. W tekstach sumerycko-akkadyjskich z Nippur z okresu 3000 pne. 14. W epopei o Eai Atrahasis 15. W Opowiadaniu Berossusa 16. W obu Amerykach. Mitologia Majów, Azteków czy Inków. (Święta księga Popol Vuh).

Starożytne przekazy opisujące Potop:

Biblia Tysiąclecia: A potop trwał na ziemi czterdzieści dni i wody wezbrały, i podniosły arkę ponad ziemię. Kiedy przybywało coraz więcej wody i poziom jej podniósł się wysoko ponad ziemią, arka płynęła po powierzchni wód. Wody bowiem podnosiły się coraz bardziej nad ziemię, tak że zakryły wszystkie góry wysokie, które były pod niebem. Wody się więc podniosły na piętnaście łokci ponad góry i zakryły je. A wody stale się podnosiły na ziemi przez sto pięćdziesiąt dni. Ale Bóg, pamiętając o Noem, o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach, które z nim były w arce, sprawił, że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać. Zamknęły się bowiem zbiorniki Wielkiej Otchłani tak, że deszcz przestał padać z nieba. Wody ustępowały z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po upływie stu pięćdziesięciu dni się obniżyły. Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat. Woda wciąż opadała aż do miesiąca dziesiątego. W pierwszym dniu miesiąca dziesiątego ukazały się szczyty gór.

Codex Troano (tłumaczenie Le Plongeon’a): ,,W roku 0. Kan, w dniu 11. Muluc miesiąca Zac rozpoczęły się straszne trzęsienia ziemi, trwające bez przerwy do dnia 13. Chuen (trzy dni). Kraj bagnistych wzgórz, kraj Mu, padł ich ofiarą. Dwukrotnie wzniesiony w górę, w ciągu jednej nocy zniknął po nieprzerwa¬nym działaniu podwodnych wulkanów. Ląd unosił się i opadał wielokrotnie. W końcu ziemia się zapadła i dziesięć państw zosta¬ło porozrywanych na części i zniszczonych. Zatonęły wraz z lud¬nością, liczącą 64 miliony, 8000 lat przed napisaniem tej księgi".

Chilam Balam (V część): „...Stało się, gdy Ziemia zaczęła się odradzać. Nikt nie wiedział, co może nastąpić. Spadł ognisty deszcz, spadł popiół, kamienie i drzewa chyliły się ku ziemi. Kamienie i drzewa zostały rozbite... Zerwał się Wielki Wąż z nieba... i spadły na ziemię jego skóra i kawałki jego kości... a strzały trafiały sieroty i starców, wdow¬ców i wdowy, którzy jeszcze żyli, choć już sił nie mieli do życia. I zostali oni pogrzebani na piaszczystym wybrzeżu morza. Wtedy nadeszły potworne fale wody. A wraz z Wielkim Wężem spadło na ziemię niebo i zatopiło ziemię..."

Platon Atlantyda: Kiedy zaś bogowie czyszczą Ziemię wodami i zalewają ją, wtedy tylko wieśniacy i pasterze, którzy zamieszkują góry, zachowują się przy życiu, podczas gdy mieszkańców waszych miast niosą rzeki do morza. [...] Tak, Solonie, w pewnym okresie, wyprzedzającym największą katastrofę spowodowaną przez wodę, miasto Ateńczyków było najlepsze w wojnie, a przede wszystkim było rządzone zgodnie z dobrymi prawami. [...] W następnym okresie czasu pojawiły się trzęsienia ziemi oraz powodzie; w ciągu jednego dnia i jednej strasznej nocy cała wasza armia w jednym momencie zapadła się naraz pod ziemię. Podobnie znikła także wyspa Atlantyda, pochłonięta przez morze. Dla tej właśnie przyczyny to morze jest tam jeszcze do dzisiejszego dnia nieżeglowne i nawet niezbadane wskutek przeszkód, jakie stawia dno pełne szlamu i płycizn - szlamu zostawionego przez pochłoniętą wyspę.

Oera Linda Boek: Podczas całego lata Słońce kryło się za chmurami, jak gdyby nie chciało więcej patrzeć na ziemię. Panowała tu wieczna cisza i wilgotna mgła zawisła na kształt mokrego żagla ponad domami i polami. Powietrze było ciężkie i przygnębiające, a ludzie nie wiedzieli, co to radość i wesele. W czasie tej ciszy rozpoczęło się trzęsienie ziemi, jak gdyby zwiastujące jej zgon. Góry zionęły ogniem i płomieniami. Niektóre znów zapadały się w łono ziemi, w innych natomiast miejscach góry wyrosły ponad powierzchnię ziemi. Aldland, nazywana przez żeglarzy Atlan, zniknęła, a rozszalałe fale wzniosły się tak wysoko ponad góry i doliny, że wszystko zostało zniszczone, a ci, którzy uciekli przed ogniem, zostali strąceni do wody... Nie tylko w kraju Finda ziemia płonęła, lecz także w Twiskland (Germania). Wszystkie lasy płonęły jeden za drugim, a gdy wiatr po¬wiał w tej części ziemi, cały nasz kraj został pokryty popiołem. Rzeki zmieniły swój bieg, a u ich ujścia powstały nowe wyspy z piasku i z tego, co woda naniosła. Trwało tak trzy lata, kiedy nastąpił wreszcie spokój i lasy ukazały się ponownie... Wiele krajów zniknęło pod wodą, w innych miejscach wynu¬rzyły się nowe lądy ponad poziom wody, w Twiskland lasy zostały zniszczone w połowie kraju.

Potop Deukaliona: [...] na radzie niebieskiej postanowiono wytępić ród ludzki potopem. Wysłano wiatry, aby zewsząd pospędzały chmury. Z pierwszym gromem spadły wielkie deszcze. Morza i rzeki wystąpiły z brzegów. Najwyższe domy skryły się pod wodą. Nie było granicy między ziemią i morzem. Człowiek żeglował po polach, po których nie¬dawno chodził za pługiem. Nereidy, zdumione i przerażone, pływały po ulicach miast zatopionych. Wszystko ratowało się bezładną ucieczką. Z białych fal wychylały się płowe grzywy lwów, a wilk prowadził trzodę owiec do nie istniejącej przystani. Ptaki znużone lotem, nie widząc nigdzie oparcia, spadały w głębinę. Ziemię zaległa cisza i pustka. Bogowie ze szczytów Olimpu słyszeli tylko oddech bezkresnego morza. Najwyższe góry znikły. Ponad falami wyrastał jeden wierch Par¬nasu, w Beocji. Na bezbrzeżnym oceanie kołysało się nędzne czółno, a w nim drżało z trwogi dwoje staruszków: Deukalion i Pyrra. Ich słaby wzrok nie mógł ogarnąć całego bezmiaru klęski. Po dziewięciu dniach i dziewięciu nocach wędrowania czółno stanęło na szczycie Parnasu. Wody zaczęły opadać. Z wolna ukazywały się wzgórza, po nich wyższe płaszczyzny, wreszcie niziny pełne szlamu, w którym leżały trupy ludzi i zwierząt. [...] Dookoła świat się odnawiał. Z użyźnionej wielkimi deszczami gleby rodziły się rośliny, ptaki i zwierzęta. Niezmierna, zielona puszcza przykryła ziemię, nad którą śpiewały skowronki, przelatywały bociany i jaskółki. Dopiero z wol¬na i gdzieniegdzie podnosiły się nieśmiało pierwsze osady. Budo¬wało je plemię wyrosłe z kamieni, a więc zdatniejsze do życia, wytrzymałe na ból i trudy. Deukalion, jak patriarcha, chodził wśród swoich dzieci, nauczał ich rzeczy niezbędnych do życia, krzewił cześć należną bogom i stawiał świątynie. Z okien dworzyszcza olimpijskiego Dzeus widział, jak świat dźwi¬gał się do nowych przeznaczeń. Przekonał się niebawem, że ludzie, niepamiętni kary, jaka spotkała ich poprzedników, bynajmniej nie stają się lepsi, ale już więcej nie zsyłał na nich potopu. Zusiudra (Utnapisztim: Ziusudra słuchał stojąc podle niego, stojąc po lewej stronie ściany... „Ściano, chcę ci rzec słowo, słowo moje zachowaj, zaprawdę rady mojej wysłuchaj. Wszystkie siedziby zaleje potop, który przejdzie nad stolicami, aby zniszczyć nasienie ludzkości... Ostateczny to wyrok, słowo zgromadzenia (bogów), słowo wypowiedziane przez Ana, Enlila i Ninhursang". [kolejny fragment jest zniszczony] Wszystkie niszczycielskie wichury i nawałnice razem sunęły ławą, potop przetoczył się nad stolicami. Po siedmiu dniach i nocach, po potopie, który przewalił się przez kraj, na wysokiej wodzie wicher kołysał barką. Bóg Utu pojawił się roztaczając światło na niebo i ziemię. Ziusudra przebił otwór w barce i promienie boga Utu rozbłysły w niej. Wówczas król Ziusudra padł na twarz przed bogiem Utu! Król ubił woły i liczne owce (na ofiarę): na życie nieba, na życie ziemi, niech będą zaklęci. An i Enlil, na życie nieba, na życie ziemi niech będą zaklęci!... Za ich sprawą pojawiły się (znów) stworzenia, które podniosły się z ziemi. Król Ziusudra padł na twarz przed Anem i Enlilem. An zaś i Enlil... obdarzyli go życiem podobnym boskiemu, podnieśli go do wiecznego życia podobnego boskiemu. Wtedy to króla Ziusudrę, który... nasienie ludzkości ocalił, osiedlili w krainie zamorskiej, w kraju Diimun, w kraju, skąd wschodzi bóg słońca Utu.

Cytat z książki „Ślady palców Bogów” Hancook’a. Charles Hapgood wykładał historię nauki w Keene College w New Hampshire. Nie był ani geologiem, ani historykiem starożytności, a mimo to przyszłe pokolenia będą zmuszone docenić go jako człowieka, który zachwiał podstawami historii świata oraz geologii. Albert Einstein zdał sobie z tego sprawę jako jeden z pierwszych. Zdobył się na krok wymagający niesłychanej odwagi: w 1953 roku napisał przedmowę do książki Hapgooda. Stało się to, zanim ten ostatni rozpoczął badanie map Piriego Reisa. „Często zwracają się do mnie różni ludzie z prośbą o konsultację w sprawie nie publikowanych jeszcze teorii. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że większość z nich nie przedstawia żadnej wartości naukowej. Jednak już pierwsza wiadomość od pana Hapgooda zelektryzowała mnie, gdyż jego hipoteza jest oryginalna i nadzwyczaj prosta, a jeżeli zostanie potwierdzona przez dalsze dowody, zrewolucjonizuje wiedzę o historii Ziemi”. Hipoteza wysunięta przez Hapgooda w książce z 1953 roku jest teorią geologi¬czną, która w wiarygodny sposób wyjaśnia Jak i dlaczego znaczna część Antarkty¬dy zniknęła pod lodem cztery tysiące lat przed naszą erą, a także inne anomalie, których nauka nie potrafi wytłumaczyć.

Przedstawmy ją w skrócie:

Antarktyda nie zawsze była pokryta lodem, kiedyś panowała tam o wiele wyższa temperatura niż obecnie. Było tam cieplej, gdyż Antarktyda nie leżała wówczas na biegunie południowym, lecz około trzech tysięcy kilometrów na północ. Znajdowała się więc poza kołem podbiegunowym, w klimacie umiarkowanym lub umiarkowanym chłodnym. Cały kontynent przesunął się na swoje obecne miejsce w wyniku procesu zwanego uskokiem skorupy ziemskiej, którego nie należy mylić z dryfem płyt kontynentalnych. Uskok polega na przemieszczeniu litosfery, zewnętrznej twar¬dej powłoki Ziemi, po powierzchni płynnego wnętrza. W ten sam sposób skórka pomarańczy mogłaby się przesuwać po miąższu, gdyby nie była do niego przyczepiona. Podczas przesuwania się kontynentu na południe ulegał on stopniowemu ochłodze¬niu i w ciągu kilku tysięcy lat utworzyła się pokrywa lodowa w obecnej postaci.


Przebieg i skutki Potopu, (wedłóg prehistorycznych przekazów).

Opis Potopu wraz i jego okoliczności jest prawie identyczny we wszystkich pradawnych przekazach. Wszystkie jego wersje stwierdzają, że:

1. Nadejście kataklizmu, (Potopu), było znane z dużym wyprzedzeniem.

2. Wiedziano, że kataklizm będzie miał globalny zasięg.

3. Znany był również z charakter mającego nastąpić kataklizmu. „wody w krótkim czasie zaleją wszystkie kontynenty po najwyższe góry”.

4. Niewielka ilość ludzi i zwierząt zostanie uratowana.

5. Po Potopie powierzchnia Ziemi będzie nadal nadawała się do dalszego zamieszkania.

6. Ziemski dorobek całkowicie ulegnie zagładzie ale że cywilizacja przedpotopowa zabezpieczy posiadaną wiedzę tak aby ją przekazać cywilizacji po potopowej w chwili kiedy będzie ona na nią gotowa.

7. Po Potopie przedstawiciele przedpotopowej cywilizacji będą pomagali w odbudowie nowej cywilizacji.


O nadejściu Potopu wiedziano z dużym wyprzedzeniem. O zbliżającym się kataklizmie w postaci potopu czytamy w starym testamencie. Przyczyna jego nadejścia wyjaśniona jest tam przyczynami religijnymi. Ale inne źródła prehistoryczne też przepowiadają nadejście takiego kataklizmu. Wśród notatek arabskich kronikarzy (Ibrahim Ben Wasif Al-Katib “Wiadomości o Egipcie i jego cudach”), znajdujemy informacje o Sauridzie jednym z przedpotopowych królów Egiptu z siedzibą w mieście Amsus, który wiedząc o zbliżającym się globalnym kataklizmie postanawia wybudować piramidy pod Mirsem. Celem tej budowy było zachowanie całej ówczesnej wiedzy ludzkiej dla potomności. Również możemy się z nich dowiedzieć, że budowa ich trwała sześć lat, co w sobie zawierają i jak są wewnątrz zbudowane. Informacje te zostały oryginalnie spisane w języku koptyjskim i później przetłumaczone na arabski. W księdze Chitat też znajdujemy informacje na temat Króla Saurida, mówi ona, że został on powiadomiony o zbliżającej się katastrofie, ale również i o tym, że część ludzkości ocaleje i będzie jej potrzebna wiedza. Jakie to wydarzenia z przyszłości można tak precyzyjnie określać, jeśli chodzi o czas jak i sam przebieg? Przy dzisiejszej technice nie potrafimy precyzyjnie określić pogody na następny tydzień a co dopiero miesiąc, Do marzeń dzisiejszych naukowców możemy zaliczyć zdobycie wiedzy na temat przewidywania anomalii meteorologicznych, (deszcze, tajfuny, tornada itd.), jak i wybuchów wulkanów czy trzęsień ziemi.. A o przewidywaniach tych wydarzeń z wyprzedzeniem paru lat w ogóle nie ma mowy. Dlatego też wykluczam jako przyczynę potopu jakiekolwiek zjawisko meteorologiczne czy geologiczne. Jedyną realną możliwością przewidywania, (i to z bardzo dużym prawdopodobieństwem), są zjawiska zachodzące w kosmosie. Tam też należałoby skierować poszukiwania odpowiedzi na temat przyczyny Potopu. Przy dzisiejszej technice potrafimy już obserwować obiekty w kosmosie oddalone o niewyobrażalne dla przeciętnego człowieka odległości. W przypadku zaistnienia jakiś anomalii w obrębie np. układu słonecznego nie przedstawia dla nas żadnego problemu. Więc jest też możliwe ażeby zauważyć taką anomalię kosmiczną daleko w kosmosie, i obliczyć po jakimś ściśle określonym czasie dosięgnie ona naszą planetę. Rodzaj anomalii pozwala również przewidzieć jej skutki.

Powierzchnia ziemi nie ulegnie zniszczeniu i będzie nadawała się do dalszego zamieszkania. Jeśli z góry wiadomym było, że powierzchnia będzie się nadawała do zamieszkania, czyli nie będzie całkowicie zniszczona, to nie brano pod uwagę upadku olbrzymiego np. meteorytu takiego jak np. ten, co spowodował wymarcie dinozaurów i po którego upadku planeta nasza przez dłuższy okres przechodziła rekonwalescencję. Problem w tym, że Potop miał mieć miejsce nie tak znowu dawno temu i ślady po upadku takiego meteorytu musiałyby być do dnia dzisiejszego bardzo dobrze znane.

Wszystkie wody na ziemi wystąpiły równocześnie z swoich brzegów”, „…morza wytrysnęły” a „Atlantyda została zatopiona wciągu jednego dnia i nocy. Wyciągając logiczne wnioski z powyższych przekazów należałoby założyć, że Potop musiał nastąpić „błyskawicznie” i to na całej powierzchni naszej planety prawie równocześnie..

Cywilizacja przedpotopowa bezpośrednio po Potopie pomoże w odbudowie nowej cywilizacji. Również zabezpieczy posiadaną wiedzę tak aby ją przekazać cywilizacji po potopowej w chwili kiedy będzie ona na nią gotowa. Jeśli to prawda to przed Potopem musiałaby istnieć cywilizacja na bardzo wysokim poziomie rozwoju, zarówno społecznym jak i technicznym. Sądzę, że o wiele większym niż jesteśmy obecnie.

Do dnia dzisiejszego oficjalna nauka stoi na stanowisku, że Potop biblijny nigdy w rzeczywistości nie istniał. A to z dwuch podstawowych powodów

1. Nie ma dowodów materiałnych na to wydarzenie.

2. Nie ma teorii logicznie tłumaczącej z kąd i jak mogłoby sie znaleśc tyle wody na ziemi ażeby mogła ona spowodowac globalny potop Tylko czy to jest prawdą? Przyjrzyjmy sie argumentom oficjalnej wiedzy!

Przy rozpatrywaniu wszelkich teorii o potopie biblijnym musimy nie zapomic o jego podstawowej definicji. Potop biblijny był potopem o zasięgu globalnym. Wszelkie teorie nie zawierające wytłumaczenia w jaki sposób jego zasięg mógł być globalny AUTOMATYCZNIE dyskwalifikują teorie dotyczące Potopu biblijnego.

Oto przykłady niektórych teorii: Wedłóg Biblii początek naszej cywilizacji powstał na terenie Bliskiego wschodu a cała zachodnia kultura wywodzi się z obszaru basenu Morza Śródziemnego. (Mezopotamii), tam, więc skoncentrowane były i są badania archeologiczne i tam szukamy odpowiedzi na nasze pytania. Błędne założenie. (Dowód na ewentualne lokalne powodzie nie mające nic wspólnego z potopem biblijnym i jego zasięgu globalnym). W 1928-1929r. L. Wooley znajduje pokłady mułu o grubości około 3 metrów w okolicy Ur. Wiek powstania tych osadów ustalił na 4000 lat p.n.e. Zasięg ich jest tylko lokalny. (Dowód na ewentualne lokalne powodzie nie mające nic wspólnego z potopem biblijnym i jego zasięgu globalnym). W 1930r. S. Langdon odkrywa pokłady piasku i mułu w okolicach miejscowości Kisz, (Okolice Babilonu). W niedalekich okolicy Lagasz znaleziono również pokłady piasku. Problem w tym, że te starożytne warstwy namuliskowe pochodzą z różnych okresów chronologicznych i odnajdywane są na całym terenie Mezopotamii co może najwyżej być dowodem lokalnych powodzi w okolicach rzek Eufratu i Tygrysu a nie Potopu. (Dowód na ewentualne lokalne powodzie nie mające nic wspólnego z potopem biblijnym i jego zasięgu globalnym). W 1996 Walter Pitman i William Ryan ogłosili wszem i wobec że wreszcie znaleźli potwierdzenie na prawdziwość biblijnego Potopu. Według nich 5600 pne. doszło do przerwania przez Morze Śródziemne Cieśniny Bosfor i wdarcia się do Morza Czarnego ówczesnego zbiornika słodkowodnego. Słodkowodnego, ponieważ znaleziono w nim muszle mięczaków słodkowodnych. Uważają oni jednak, że poziom Morza Śródziemnego nie podniósł się nagle, ale trwał około 2000 lat. Dlaczego akurat 2000 lat i z jakiego powodu podniósł się aż o ponad około 100m tego nikt rozsądnie nie tłumaczy. W 1999 hipotezę tę potwierdził Bob Ballad. Potwierdził ich odkrycia, ale nie potrafiono logicznie wytłumaczyc ani też udowodnic przyczyn przerwania Cieśniny Bosfor.

Przykładów takich można jeszcze przytaczać wiele, ale to nie zmieni faktu, że ciągle będziemy mówili o poszukiwaniach śladów prehistorycznych powodzi a one nie są przedmiotem moich rozważań.

Najbardziej popularną teorią wyjaśniającą ewentualnie potop o zasięgu globalnym jest uderzenie olbrzymiej planetoidy w ocean, (jednej lub kilku równocześnie) co spowodowało powstanie gigantycznej fali morskiej. Otto Muck, który uważa, że nastąpił upadek planetoidy do oceanu w okolicy Florydy w USA. Profesor Kamieński twierdzi podobnie i nawet ustala datę tego wydarzenia. 9545 pne. A planetoida ta to oderwany kawałek od komety Halley. Do grupy tej dołączają naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego Edith i Alexander Tollmannowie z swoją książką „A jednak był potop”. Wg. ich teorii przed 9500 laty kilka meteorytów uderzyło w ziemię. Niektóre w ląd niektóre w ocean. Wielkość meteorytu, który przy uderzeniu spowodowałby falę wodną wysokości kilku a może i kilkudziesięciu kilometrów musiałaby być ogromna. Siła uderzenia byłaby tak duża, że prawdopodobnie spowodowałaby w następstwie rozliczne gigantyczne trzęsienia ziemi i uszkodzenie struktury skorupy ziemskiej co w konsekwencji doprowadziłoby do globalnej katastrofy wszystkiego, co żyje na ziemi.Sa to tylko spekulacje na temat założonego przebiegu wydarzeń na które nie ma dowodów ani logicznych ani fizycznych. Na dodatek jeśli byłaby to prawda to dlaczego wszędzie możemy znaleźć wspomnienia o Potopie a nie ma śladu wspomnień o zderzeniu tak wielkiego czy wielkich meteorytów z ziemią w tym samym czasie? Gdy natomiast padną argumenty, że takie przekazy istnieją gdyż wspomina się w Biblii o 7 „spadających gwiazdach” (Księga Henocha), a o tym samym zjawisku wspominają Tollmannowie jak i legendy Południowoamerykańskich Indian to w dalszym ciągu pytam gdzie są jakiekolwiek wspomnienia o tym, że były one przyczyną potopu biblijnego? Nie ma!!!! Ponieważ mowa w nich o małych meteorytach, które mogły pozostawić tylko znikome ślady, które zostały zatarte z czasem, ale na pewno nie były one tak duże, aby miały wpływ na zaistnienie Potopu. Innym sposobem myślenia kierowali się zwolennicy teorii, że przyczyną potopu był koniec epoki lodowej (12.000 lat temu). Gwałtowne topnienie lodów (dlaczego gwałtownie? Jak gwałtownie?. Brak dowodów ani nawet dobrej logicznej teorii), na półkuli północnej spowodowało podniesienie się poziomu wód oceanów nawet o 100 m. Nawet jeśli tak było (?), to topniały one zbyt wolno aby mogły zagrażać ludziom i były przyczyną wyginięcia cywilizacji. W żaden sposób więc ta teoria nie pasuje do opisu Potopu. Jeszcze jedna teoria stworzona „na siłę” na potwierdzenie słuszności interpretacji biblijnego opisu powodzi pochodzi z dziedziny „science fiction” ponieważ nie mieści się w ramach akceptacji dzisiejszej nauki. Wg. Charlesa E. Selliera i Dawida W. Balsigera przed potopem w górnych warstwach atmosfery znajdował się pas pary wodnej a może nawet kryształków lodu. Z nieznanych powodów mogło nastąpić uwolnienie zawartej tam wody i spowodowanie ulewnych deszczów doprowadzających do globalnej powodzi. (Znowu deszcz!!!). Uzupełnieniem tej teorii jest mniemanie, że powierzchnia ziemi z przed potopu była oparta na olbrzymich słupach skalnych. A pod nią (powierzchnia) znajdowały się nieprzebrane zasoby wody. Taka jest interpretacja wypowiedzi Biblijnego Hioba. Z powodu jakiegoś kataklizmu struktura ta została zniszczona i wydobywająca się woda zalała ziemski kontynent. Niestety nie udało mi się więcej danych zdobyć jak to miało w praktyce wyglądać, (poza opisami z Biblii, na które jako dowody powołują się autorzy tej teorii). Ale wg. mnie przeczy to wszelkim logicznym argumentom jak i prawom fizycznym więc nie biorę pod uwagę takich teorii.

Zapisy w Starym Testamencie (najbardziej popularne), interpretują Potop następująco:

1. Przyczyna potopu to kara Boża za upadek moralności ludzkości.

2. Padające przez 40 dni i noce deszcze spowodowały zalanie całego świata łącznie z najwyższymi górami.

3. Część ludzi uratowała się wraz z zwierzętami w zbudowanej arce Noego i to oni zapoczątkowali naszą cywilizację. Opis tenten dokładnie odpowiada wszelkim innym przekazom o wydarzeniu zwanym Potopem. Tylko, że jego interpretację jak gniew Boży, i arkę Noego nie możemy traktować poważnie w oparciu o dzisiejszą wiedzę przy dalszych dyskusjach. Również wytłumaczenie przyczyn podniesienia się poziomu wód nie godzi się z posiadaną dzisiejszą wiedzą.

4. Proszę tylko przeanalizować niżej podaną argumentacje aby przekonać się, że biblijne przyczyny potopu nie są do zaakceptowania. Żeby zalać całą ziemię po najwyższe szczyty, poziom wód na całej kuli ziemskiej musiałaby się podnieść prawie o około 8 km. Tak wysokie są najwyższe góry na Ziemi. Przyjmując średni promień kuli ziemskiej w przybliżeniu za 6000 km do poziomu morza, (R1), a promień do najwyższego szczytu, (R2), 6008 km. To ilość wody potrzebna do zalania całej ziemi musiała by mieć z grubsza objętość: 3.600.000.000 km3. Czy to jest możliwe? Każdy rozsądnie myślący człowiek po przyjrzeniu sie temu rysunkowi musi uznać koncepcje przyczyn biblijnego Potopu za nie realna. A nawet jak się jeszcze jakiś niedowiarek znajdzie. To poproszę jego o wytłumaczenie: Co się z tą wodą stało później , bo przecież jej teraz nie ma?

Potopu biblijnego nigdy nie było! Profesor archeologii Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie w Bolonii Carlo Zaccagnini uważa, że globalnego potopu nigdy nie było, były natomiast tylko lokalne powodzie, i dodaje, że pogląd jego podziela większość archeologów. Wtóruje mu profesor Giovanni Filoramo, wykładowca na Uniwersytecie w Turynie pisząc; „Powszechny potop we wszystkich kulturach jest mitem nowego porządku. Różni się u poszczególnych ludów, ale zawsze przebiega według tego samego schematu: zło, które się rozprzestrzenia – woda, która rniszczy i oczyszcza – człowiek, który się odradza”. Chętnie bym zapytał tutaj Pana profesora G. Filoramo jak wyjaśniłby okoliczności, że wśród ludów na całym świecie, którzy nie mieli z sobą żadnych kontaktów w prawie identyczny sposób przekazują przebieg Potopu? Jakkolwiek by nie spojrzeć na te wszystkie teorie musimy stwierdzić, że są one nie doskonałe. Większośc z nich stara sie udowodnic, że potopu biblijnego nie było bo po prostu nie mógł byc!!! Natomiast te starające się udowodnic jego istnienie są niedoskonałe gdyż nie spełniają podstawowego warunku nie potrafją pozostając w zgodzie z dzisiejszą wiedzą udowodnić możliwość zaistnienia pradawnego wydarzenia zwanego Potopem o zasięgu globalnym wraz z jego konsekwencjami. A więc? czy rzeczywiscie Potop biblijny nie istnial w naszej historii???? Odnoszę wrażenie, że chodzi tutaj o naprawde wysoką stawkę ażeby tak łatwo oddac walkowerem wiarygodnośc pradawnych przekazów!

Jakie przyjołem logiczne założenia starając się jednak zaufac starozytnym przekazom o Potopie o zasiegu globalnym?

1. Nie uwierzyłem, że wszelkie o nim przekazy pochodzące z tak wielu niezależnych źródeł mogą byc przypadkiem i wszystkie mogą sie mylic.

2. Nie uwierzyłem, że wyraźne stwierdzenie, ze jego zasięg był globalny było błędem interpretacyjnym tego słowa.

3. Wierzyłem, że musi byc jeszcze gdzieś jakas niezależna wzmianka która podtwierdzi jego charakter o zasięgu globalnym.

4. Uważałem i przyjołem za pewnik, że jeśli taki potop miał miejsce to musza istniec materjalne dowody świadczące logicznie o jego istnieniu i przebiegu.

Jak powstawała moja teoria?

Uważałem, że przekazy o globalnym potopie mogą zawierac prawdę. Zdecydowana większośc świata nauki uważa, że w prehistorycznych czasach słowo "świat" miało całkowicie inne znaczenie niż dzisiaj i dotyczyło tylko lokalnych terytorjów. Czyli że przekazy te miały na myśli tylko lokalne powodzie. Kolejnym moim kluczem w rozumowaniu była informacja znaleziona w Bibli, że "wody potopu wystąpiły równoczesnie z swoich miejsc oceany, morza i rzeki".

W jakich okolicznościach cos takiego mogłoby się stac? TYLKO W JEDNYM PRZYPADKU!!!! , jeśli z jakichkolwiek powodów ruch obrotowy ziemi zostałby nagle przyhamowany. Wówczas oczywiście wszelkie wody znajdujące sie na naszym globie siłą bezwładności wystąpiłyby z swoich brzegów i koryt.

Tylko czy na taką śmiałą teorię mamy jakiekolwiek "dowody"? MAMY!!!

W księdze Jozuego,13/14 (i nie tylko w biblii w Starym Testamencie), mamy wspomniane o tym, że stneło słonce i stało przez cały dzień: Toteż słońce stało bez ruchu..... Czyż nie jest to zapisane w Księdze Jaszara? I słońce stało pośrodku niebios, i nie śpieszyło ku zachodowi, mniej więcej przez cały dzień. I ani przedtem, ani potem nie było takiego dnia,.... Przecież nie muszę dzisiaj nikomu tłumaczyc, że takie zjawisko jest równoznaczne z DOWODEM gwałtownego wyhamowania ruchu obrotowego ziemi.

Mamy więc już hipotezę na teorię biblijnego potopu globalnego zgodną z dzisiejszą wiedzą naukową. Jaki więc byłby jego przebieg w oparciu o moje założenia?

(To tylko moje założenie. Nie pragnę tutaj udowadniać przyczyn spowolnienia obrotu ziemi ale tylko jego skutków z tego założenia wynikających).

Jaka będzie konsekwencja takiego nagłego zwolnienia ruchu obrotowego ziemi, (w ciągu np. paru godzin)?

W tym samym czasie na całej powierzchni Ziemi siłą bezwładności wszystkie wody oceanów, mórz, jezior i rzek muszą równocześnie wystąpić z swoich brzegów i zacząć pędzić przed siebie z coraz większą prędkością dochodzącą do setek km/godz. w postaci ogromnej kilkuset metrowej a może i kilometrowej wysokości fali. Rozchodzic się ona będzie w jednym kierunku przesuwając wokół globu ziemskiego. Taranując wszystko co napotka prze sobą. Niszczyc będzie wszelkie budowle, domy, mosty, drogi, wyrywac drzewa z korzeniami, porywac ludzi zwierzęta miażdżąc, mieląc i rozrzucając to wszystko po drodze wlokąc wszystko setki czy tysiące kilometrów. Tam gdzie powierzchnia ziemi będzie wystarczająco męka zostanie zmyta, nawet może do głębokości kilkudziesięciu metrów, wraz z zawierającymi w niej dowodami cywilizacyjnymi, np. grobami czy fundamentami po pozostałościach budowlanych.

Zawartość dna mórz czy oceanów tych z niezbyt dużych głębokości zostanie porwana i rzucona na brzeg. Piasek morski z dna zostaie przemieszczony na ląd. Flora i fauna z powierzchni ziemi zostanie zmieszana z morską, (Np. muszle czy szkielety ryb słonowodnych można teraz znaleźć nawet w górach, Np. skorupiaków w Andach czy Górach Skalistych a kości wielorybów w Himalajach (Nie jest więc bezspornym dowodem, że kiedyś było tam morze ponieważ mamy dowody ze, skorupiaki maja 10-15 tyś. lat a podloże na których je znajdowano nie zmienilo swojej wysokości od kilku milionów lat). W kulminacyjnym momencie, (najwyższe fale i ich największa prędkość), fale Potopu były w stanie prawdopodobnie pokonać nawet i najwyższe góry. Podejrzewam nawet, że przy sprzyjających okolicznościach fale te uderzając z tak potworną siłą i prędkością w góry mogły spowodować, przy sprzyjających okolicznościach, że część wody wydostała się, poza atmosferę ziemską. (Są dowody na istnienie wody w naszej stratosferze z niewyjaśnionych naukowo powodów). Równocześnie w takiej sytuacji skorupa ziemska w najsłabszych miejscach mogła ulec częściowej deformacji w postaci zapadania lub wznoszenia się powierzchni ziemi. (Teorie uskoku). Nie zapominajmy też, że powierzchnia ziemi, ląd stały oceany i morza, to tylko płaszcz naszej planety, pod jej powierzchnią znajduje się płynna masa stanowiąca główną masę (przeważnie metale), naszej planety. To ona właśnie decyduje o położeniu osi obrotu naszej planety. Zewnętrze oddziaływanie na naszą planetę prawdopodobnie spowodowało tylko przyhamowanie obrotu samego ziemskiego płaszcza, w stosunku do płynnego wnętrza. Co jest równoznaczne tylko z przesunięciem się położenia powierzchni Ziemi w stosunku do osi jej obrotu, czyli zmianą stref klimatycznych. Położenie osi obrotu Ziemi w stosunku do Słońca jak i pozostałych planet układu słonecznego prawdopodobnie nie uległo zmianie. Wszystko to działo się równocześnie. Oddziaływanie hamujące, (pochodzące z kosmosu), na Ziemię trwało kilkanaście może kilkadziesiąt godzin. Sam Potop kilka może kilkanaście dni. Pomimo to Potop starł z powierzchni ziemi prawie wszelkie materialne dowody okresu przed potopowego. Ziemia stała się historycznie dla archeologów białą plamą, bez żadnych praktycznie fizycznych dowodów swojej przeszłości, fale Potopu usunęły wszystkie ślady działalności ludzkiej tam gdzie ziemia była stosunkowo miękka i łatwa do wypłukania.

Czy teraz przy założeniu że stało się to dzisiaj a za kilka tysięcy lat gdy nie będzie już śladu po naszej cywilizacji gdyż nie będzie można odnaleźć żadnych materialnych o nas dowodów należy uznać że naszej cywilizacji nie było?

Rozpatrzmy teraz teorie przyczyn końca epoki lodowcowej i przyczyn podniesienia sie poziomów wód oceanów (około 10.000 lat pne)

Wersja Akademicka: Naukowym faktem jest stwierdzenie, że około 10.000 lat p.n.e nagle podniósł się poziom wód mórz i oceanów o kilkadziesąd metrów. Próbowano znaleśc odpowiedz na to pytanie. Nie mając innej alternatywy uznano logicznie, że tylko topniejące lodowce mogły być przyczyna podniesienia poziomu mórz i oceanów. Tak powstała teoria końca epoki lodowcowej. Ta „logiczna” teoria z czasem stała się bardzo kłopotliwa. Do dnia dzisiejszego bez skutecznie dopasowywuje się do niej dodatkowe teorie na jej poparcie i ciągle pozostaje zbyt wiele pytań bez odpowiedzi. Np: W jaki sposób i kiedy powstały lodowce?

1. Jaka była przyczyna ich topnienia?

2. Jeśli to było ocieplenie klimatu to z jakiego powodu?

3. Jeśli wiadomo, że stopniały one bardzo szybko (podobno w kilkanaście lat około 10.000 p.n.e) to jaka była przyczyna tak gwałtownego wzrostu temperatury na ziemi?

Ażeby jeszcze bardziej skomplikowac sytuacje to nie do końca jest wszystko jasne jeśli chodzi o same epoki lodowcowe. Pytania te pozostają praktycznie bez odpowiedzi ponieważ żadna z teorii nie potrafiła znaleśc wystarczająco logicznej i przekonującej odpowiedzi. A może przyczyna podniesienia się powierzchni wód była całkiem inna? (moja teoria), Pędzące z ogromna prędkością fale Potopu dotarły do okolic ówczesnych biegunów, (północnego i południowego), krusząc i spłukując z powierzchni całkowicie lub częściowo kolejne tysiące kilometrów3 śniegu i lodu które zostały gwałtownie przemieszczone o tysiące kilometrów w cieplejsze strefy klimatyczne a tam bardzo szybko stopniały. Topnienie tych lodów pochłania tak wiele ciepła, że następuje tymczasowe klimatyczne oziębienie całego globu ziemskiego. Wydarzenie to staje się logiczna przyczyną „końca epoki lodowej”. Z drugiej strony pod koniec Potopu fale o małej już prędkości docierają również w okolice globu o bardzo niskiej temperaturze powietrza tam szybko zamarzają tworząc kolejne lodowce ale już całkowicie inne i prawdopodobnie mniejsze niż te przedpotopowe. Nie wykluczone jest, że tym razem lodem zostały pokryte tereny które przed Potopem nie musiały być wcale pokryte lodem, np. okolice bieguna północnego! Największym problemem z epoką lodowcową jest taki, że przyjęto „na wiarę” jej rozmiary. Okazało się, że przy najskrupulatniejszych obliczeniach nie mogło w epoce lodowcowej znajdowac się tyle lodu na lądach, który po stopnieniu spowodowałby podniesienie się powierzchni oceanów o kilkadziesiąt metrów. Nie mówiąc już o absurdalnym pomyśle z punktu fizyki, że z jakiś nieznanych nam powodów klimat ziemski ocieplił się nagle do takiego stopnia, że potrafiłaby stopic te niewyobrażalne ilości lodu w tak bardzo krótkim czasie.

Interpretacja w oparciu o moją teorię. Energia fal wodnych potopu pędzących z niewyobrażalną prędkością poprzez powierzchnię naszego globu z łatwością spłukała miliony kilometrów³ ziemi, które zostały przemieszczone i uwięzione w najniżej położonych miejscach świata czyli na dnie mórz i oceanów powodując ich spłycenie i w konsekwencji podniesienie powierzchni wód oceanów o kilkadziesiąt metrów w stosunku do okresu przedpotopowego w prawie natychmiastowym czasie.

Kolejnym też dowodem są „głazy narzutowe”. Jeśli by można „na siłę” ich lokalizację na północy Europy tłumaczyc za pomocą lodowców to w żadnym wypadku nie można zaakceptowac tych samych przyczyn w stosunku do identycznych „głazów narzutowych” znajdowanych w Hiszpanii czy w Stanach Zjednoczonych czyli w miejscach gdzie lodowce nigdy nie istniały. Ale transport tak wielkich monolitów uważam za dziecinna zabawkę dla pędzących fal Potopu w dowolne miejsce na ziemi. Zresztą znajdujemy w wielu miejscach na świecie zbiorowiska olbrzymich głazów które się tam nigdy nie powinny znajdowac z geologicznego punktu widzenia. Przyczyny takich zjawisk próbowano już wyjaśnic i zawsze dochodzono do wniosku, że przyczyną może byc tylko olbrzynia energia wody, nie potrafiono tylko znaleśc jej przyczyny. W 1923 r. Geolog Harlem Bretz w The Channeled Scabland of the Columbia Plateau (“Journal of Geology” , 11/1923), napisał: “….ogromna ściana wody z grzbietami fal dochodzących do 450 metrów przelewała się przez szczyty pobliskich wzgórz… tocząc przed sobą całymi kilometrami ogromne, wielometrowe głazy…. Wypłukując od 30-60m. ziemi w wielu miejscach, ….odsłaniając 3200 km² Płaskowyżu Kolumbijskiego, wypłukując błoto i piasek, pozostawiając tylko nagie ściany dolin głębokich na 120m, jak jałowe wspomnienie dawnej świetności. ….Powódź skończyła się równie szybko, jak się zaczęła, w ciągu paru dni”.

To nie wszystko! Prehistoryczne „nietypowe cmentarzyska”.

Niepodważalnym faktem są też dowody materialne zdobyte prze wielu naukowców praktycznie na terenie całego świata a dotyczą one znalezisk olbrzymich skupisk szczątków ludzkich, zwierzęcych czy roślinnych w jednym miejscu. Nietypowośc tego fenomenu polega na tym, że w danym miejscu nie mieszkiwało np.nigdy tak wiele ludzi, mało tego kości ludzkie należały do różnych grup etnicznych lub, że zawierały one szczątki zwierzęce gatunków które nigdy nie przebywały razem ani nie mieszkały na danym terenie, szczątki roślinne należały do gatunków występujących w kompletnie innym klimacie lub nawet pochodziły z innych kontynentów. Żeby było jeszcze ciekawiej w tych „nietypowych cmentarzyskach” znajdowano obok siebie szczątki zwierząt morskich obok ptaków i zwierząt lądowych czy jeżowce z mórz tropikalnych. Wiele podobnych przypadków znajdowano w głębokich jaskiniach gdzie znajdowano szczątki dziesiątków słoni a wejście do tych miejsc było stanowczo za małe ażeby słonie mogły się dostac za życia do wewnątrz. Również szczątki kilku tysięcy ludzi na dnie jaskini nie znajduje żadnego logicznego wytłumaczenia skąd w tym miejscu mogło się znaleśc taka ilośc osob.

Podczas gorączki złota na Alasce dokonano „makabrycznego” odkrycia. Odkopano na niedużej głębokości kości ludzkie należące do setek a może i tysięcy osób wymieszane z kośćmi zwierzęcymi wszelkich gatunków. W to wszystko są jeszcze wmieszane zmiażdżone z kawałkami drzew. Wygląda to tak jakby ludzi, zwierzęta i drzewa wymieszano w ogromnym tyglu z niebywała siłą. Skąd się te ślady tam znalazły jeśli w okolicach nie ma żadnych śladów osadnictwa ludzkiego, nie mówiąc już o tak wielkiej populacji zarówno ludzi jak i zwierząt? Fakty te opisuje miedzy innymi Frank Hoffer w książce „The Lost Americans”, „Bagna Alaski sa pełne dowodów okropnego zniszczenia,….mamuty i bizony leżą całymi stosami. W wielu miejscach bagna Alaski są wypełnione kośćmi zwierząt: mamuty, mastodonty, bizony, konie, wilki, niedźwiedzie i lwy …. Cały świat zwierzęcy…” Takie same odkrycie dokonano na Syberii. Nietypowe znaleziska można też znaleśc wysoko w górach gdzie odnajdowane są skupiska szczątków ryb czy skorupiaków morskich pochodzących z okresów niewspółmiernie póżniejszych niż tereny na których je odnajdowano.

Podobnym przykładem są mamuty. Odkryto wiele bardzo dobrze zakonserwowanych zwłok tych zwierząt. (Syberia, Półwysep Tajmyrski). Wspólną cechą tych odkryć były jeszcze nie strawione części pożywienia w ich żołądkach, ten sam czas śmierci jak i jej przyczyna – uduszenie?!!!!!! Jeszcze jak by było mało tego to rodzaj pożywienia znalezionego w ich żołądkach nie występuje na terenach gdzie zostały znalezione. Masowa przyczyna uduszenia tak wielkich zwierząt mogła mieć tylko jedno wyjaśnienie. Utopienie. Ale one zostały znalezione na lądzie a nie w wodzie. Więc musiały się znaleźć chociaż przez krótki okres pod wodą. Jak? Na ten temat pisze Richard Lydekker w swoich Smithsonian Reports (1899). ”W wielu wypadkach znajduje się całe zwłoki mamutów pogrzebane w ten sposób, z zachowanymi włosami, skórą i ciałem tak świeże jak mrożone owce z Nowej Zelandii…… W takich przypadkach jak te, wiadomo, że mamuty musiały zginąć i zostać zamrożone w momencie śmierci; ale ponieważ większość z nich spotykamy często w stosach – jedne na drugich – wydaje, się, że zwłoki musiały być przenoszone przez prąd rzeczny przed ostatecznym zagrzebaniem ich w ziemi.” I znowu jedynym rozsądnym logicznym wytłumaczeniem jest globalny Potop, którego fale porwały, utopiły i bardzo szybko przeniosły te olbrzymie zwierzęta w miejsce podbiegunowe gdzie zostały zamrożone.

W tych wszystkich przypadkach jedynym niepodważalnym logicznym faktem staje się przyczyna takich sytuacji: Tylko olbrzymie fale Potopu przewalające się przez cały glob z olbrzymią prętkością mogły spowodowac takie skutki.

Jeśli mamy niepodwazlne dowody na skutki to z logicznego punktu widzenia przyczyny stają się faktem

To tylko wierzchołek góry lodowej skutków interpretacji wielu wydarzeń naszej historii przy założeniu, że Potop biblijny był faktem historycznym. Zanosi się że prawdopodobnie wcześiej czy później musimy się przygotowac na napisanie naszej historii cywilizacji od początku.


Casey Wadowski

caseywadowski@historyofcivilization.net